OKRES

„Kazali nam wierzyć, że miłość, ta prawdziwa, zjawia się tylko jeden raz w życiu i do tego zazwyczaj przed trzydziestym rokiem życia. Nie powiedziano nam, że miłość nie jest sterowana i nie przychodzi w ściśle określonym czasie. Kazali nam wierzyć, że każdy z nas jest połówką pomarańczy, że życie ma sens tylko wtedy, gdy znajdziemy tę drugą połowę. Nie powiedziano nam, że rodzimy się w całości, że nikt w naszym życiu nie zasługuje na to, by nieść na swoich barkach odpowiedzialność za dopełnienie naszych braków: rozwijamy się w sobie. Jeśli jesteśmy w dobrym towarzystwie, to jest to po prostu przyjemniejsze. Kazali nam uwierzyć w formułę ‚dwa w jednym’: dwoje ludzi, którzy myślą tak samo, zachowują się tak samo, że jedynie tak to działa. Nie powiedziano nam, że to ma swoją nazwę: anulowanie siebie; że jedynie osoby o własnej osobowości mogą budować zdrowe związki. Kazali nam wierzyć, że małżeństwo jest koniecznością i że pragnienia ‚nie o czasie’ muszą być stłumione. Wmówili nam, że piękni i szczupli są bardziej kochani, że ci, którzy uprawiają mało seksu są zacofani, a ci, którzy uprawiają go zbyt wiele nie są wiarygodni. Kazali nam wierzyć, że istnieje tylko jeden przepis na szczęście, taki sam dla wszystkich, i ci, którzy starają się go ominąć, skazani są na marginalizację. Nie powiedziano nam, że ten przepis nie działa, frustruje ludzi, alienuje ich i że istnieją inne alternatywy. Ach, nie powiedzieli nam nawet tego, że nikt nigdy nam tego nie wyjaśni. Każdy z nas odkryje to na własną rękę.”

John Lennon

Poniedziałek

Taki był fajny weekend, a dziś rano obudziłem się jakiś nie swój. Wstałem o 4:30 bo nie mogłem spać. Prasowałem koszulę i wszystko mnie wkurwiało, to, że muszę czekać, aż to pierdolone żelazko łaskawie się nagrzeje. To że pod prysznicem skończył się szampon do włosów. To że muszę przewidzieć tysiące rzeczy, które czekają mnie przez cały dzień. A przede wszystkim, że dziś wyglądam koszmarnie. Czuje się okropnie. Cały dzień na fochu. Miałem parcie na słodkie, zatem na śniadanie tort bezowy! Z bita śmietaną, malinami i jagodami. Do tego płakałem dwa razy, a dzień się nie skończył.

Łącząc wszystkie symptomy wychodzi na to, że jestem przed okresem. Stałem się kobietą! Tylko kto mnie wprowadzi w ten świat skoro już mej matuli nie ma. Z dwojga złego lepiej okres niż ciąża. Gdzie teraz szukałbym ojca, i który to był, i kiedy?

Jak w tym kierunku moja empatia będzie zmierzać, niedługo urosną mi piersi. W pracy same kobiety, w domu kobieta. Gdzie inne wzorce?

No i masz znów płaczę… a na pohybel to wszystko… spadaj

Kroywen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>