BIAŁA DZIDA

Tak oto mija ostatni dzień urlopu. Jutro ciężki poranek i tak do piątku. Wstałem o 12! Zatem dziś nie pójdę spać by nie zaspać. Urlop w tym roku opóźniony, tak jak i ja ze swoim rozwojem umysłowym. Ale na urlop zwyczajnie nie miałem koncepcji, ani źródeł finansowania. Stąd ten listopad. Wolałbym grudzień, lecz specyfika pracy nie pozwala na absencję w tym miesiącu. No i po drodze te nieszczęsne święta… Dostaję gęsiej skórki. Koszmar za koszmarem. Był czas przywyknąć.

Dwa tygodnie i jeden dzień, tyle czasu zajęło mi by i w tym roku nie pojechać do Barcelony. Powoli staje się ona mrzonką, do tego tak wyidealizowanym marzeniem, że chyba już nie spełni moich oczekiwań. Miałem odłożone pieniądze na wyjazd. Już wybrałem biuro podróży, ale stchórzyłem. Cykor, jak we wszystkim co robię, wszystko na pół gwizdka. Martwy od środka. Łatwiej jest narzekać w czterech ścianach, niż spakować walizkę i wyjść z domu. Boję się żyć, taka jest prawda. Skutecznie zamknąłem siebie w bezpiecznym kokonie, tak bardzo ciasnym, że nie widzę alternatywnych miejsc w których czułbym się bezpiecznie. Zawsze bałem się ludzi. Dlaczego?

Tępa dzida

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>